Food pairing narodził się na przełomie XX-XXI wieku i nadal stanowi jeden z najbardziej intrygujących kierunków we współczesnej gastronomii. Zrodził się z ciekawości, chęci eksperymentowania i nauki, po czym na stałe rozgościł się w świecie sztuki kulinarnej. To podejście, w którym składniki zestawia się nie przypadkowo, ale zgodnie z ich profilem aromatycznym. Okazuje się bowiem, że o tym, jak odbieramy smak potrawy, w decydującej mierze przesądza zapach – a więc wspólne związki lotne, które występują zarówno w czekoladzie, jak i chili, w ostrygach i marakui czy w kawiorze i białej czekoladzie. Tak powstają połączenia nieoczywiste, lecz niezwykle harmonijne.
W restauracji NUTA food pairing jest postrzegany jako filozofia. Chef Andrea Camastra i jego zespół posługują się nim jak językiem, w którym można opowiadać historie. Dzięki temu goście otrzymują na talerzu niezwykle finezyjną kompozycję smaków, a także doświadczenie, które zaskakuje, intryguje i pozostaje w pamięci.
POCZĄTKI FOOD PAIRINGU
Choć sama idea zestawiania smaków znana jest od wieków – przykładem są klasyczne połączenia, jak kotlet mielony z buraczkami, makaron z sosem pomidorowym czy truskawki z czekoladą – nowoczesny food pairing narodził się w latach 90. XX wieku. Nurt ten zapoczątkował Heston Blumenthal, szef kuchni restauracji The Fat Duck, który poszukiwał nowych rozwiązań i zaskakujących kombinacji kulinarnych. Badał, jak drobne dodatki wpływają na smak potraw, odkrywając, że pozornie odległe składniki, jak biała czekolada i kawior, mogą współgrać zaskakująco dobrze. Odkrył, że czekolada z dodatkiem niewielkiej ilości soli zyskuje głębszy smak, gdyż sól łagodzi jej słodkość i uwydatnia pozostałe aromaty. Z czasem zaczął eksperymentować, łącząc czekoladę z różnymi produktami, takimi jak anchois czy kawior, tworząc wyjątkowe zestawienia, a te zdobyły uznanie wśród ekspertów i restauratorów. Współpraca z naukowcem Françoisem Benzim pozwoliła mu zrozumieć, że kluczową rolę w tych nieoczywistych zestawieniach odgrywają wspólne związki aromatyczne. Od tego momentu pojęcie food pairingu przestało być jedynie intuicyjną sztuką, a stało się połączeniem nauki, kreatywności i technologii.
NIEOCZYWISTE DUETY
Jednym z najbardziej znanych przykładów food pairingu jest wspomniane połączenie kawioru z białą czekoladą. Odkryto także inne nieoczywiste duety: pietruszkę z bananem, truskawkę z ogórkiem, marakuję z ostrygą czy tymianek z mandarynką. Wydają się zaskakujące, ale dopiero w praktyce okazuje się, jak harmonijnie współgrają ze sobą.
– Choć ta technika kojarzy się głównie z nieoczywistymi połączeniami, to taka sama logika stoi za europejską klasyką: rybą z cytryną, gruszką z serem pleśniowym, kaczką w jabłkach albo pomidorem z mozzarellą i bazylią – tłumaczy Andrea Camastra, który od lat propaguje w Polsce kuchnię opartą na znajomości związków chemicznych, ale przekładaną na język sztuki. Food pairing jest w tym procesie jednym z kluczowych narzędzi – to zabawa smakami i droga do głębszego zrozumienia, jak działają nasze zmysły i jak można je pobudzać.
KULINARNA SYMFONIA
Food pairing, jak tłumaczy nauka, bazuje na związkach aromatycznych. Jednak w interpretacji Chefa Camastry i jego zespołu staje się czymś więcej – sposobem prowadzenia kulinarnego dialogu.
– Andrea jest osobą, za której wizją chce się podążać. Praca z nim oznacza udział w osobliwym spektaklu, w którym harmonia ukazana jest w każdym detalu – od płynności menu po rytm serwisu. Najtrafniej porównałbym jego styl do muzyki klasycznej, wzbogaconej o potężniejsze brzmienia – opowiada Michał Stasiak, head waiter w restauracji NUTA.
Współczesna interpretacja kuchni polskiej chefa Camastry opiera się na wiedzy i rzemiośle. Amuse-bouche potrafi przybrać formę lodowego chłodnika albo mizerii zamkniętej w wysmakowanej pralince, a klasyczne połączenia – na przykład pomidor z mozzarellą – zyskują inną perspektywę dzięki pracy nad teksturą i temperaturą dania. Ten porządek wymaga dyscypliny i konsekwencji zespołu, ale prowadzi do efektu, który zapamiętuje się dłużej niż pojedynczy akcent. Właśnie w ten sposób food pairing zyskuje dodatkowy wymiar – nie sprowadza się wyłącznie do poszukiwania zaskakujących duetów smakowych. Tworzy spójną narrację, w której każdy element ma swoje miejsce.
PAIRING NIE TYLKO NA TALERZU
Dania w warszawskiej Nucie opierają się na zestawieniach, które potrafią zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych smakoszy. Przykładem jest wariacja na temat polskiego chłodnika – serwowanego w formie lodów, z dodatkiem kawioru Antonius. To połączenie kontrastowych struktur i aromatów, które razem tworzą zupełnie nową jakość. Innym przykładem jest sandacz z jeziora Wicko, serwowany z grillowanym kiszonym ogórkiem i wywarem zrobionym na bazie wędzonych żeber wieprzowiny złotnickiej białej. To danie łączy w sobie subtelny smak ryby, wyrazisty smak kiszonki oraz aromat najwyższej jakości mięsa – zestawienie, które doskonale oddaje ideę food pairingu.
Food pairing łączy się z doborem odpowiednich napojów np. wine pairingiem, który może dodatkowo wzbogacić nasze doświadczenia smakowe. Właściwie dobrany kieliszek wina potrafi podkreślić charakter dania, złagodzić jego intensywność albo wydobyć ukryte nuty smakowe, dlatego jego rola jest traktowana równie poważnie, co kompozycja na talerzu.
– Inne wina sprawdzają się jako aperitif, inne lepiej współgrają z mięsem czy rybą, a jeszcze inne idealnie dopełniają deser. Klucz tkwi w zachowaniu równowagi: napój nie powinien przytłaczać potrawy, ale też nie może być zbyt subtelny, by pozostał jedynie tłem – opowiada Szymon Zeman sommelier z restauracji NUTA. W Nucie dobór wina do potrawy staje się integralną częścią doświadczenia – od pierwszego aperitifu po deser.














Leave a Reply