Wydarzenia na Bliskim Wschodzie ponownie znalazły się w centrum uwagi inwestorów. Po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na cele w Iranie rynki finansowe zareagowały gwałtownym wzrostem cen ropy i metali szlachetnych oraz umocnieniem dolara. Choć pierwsza reakcja była typowa dla sytuacji podwyższonego ryzyka geopolitycznego, inwestorzy wciąż analizują możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń oraz ich konsekwencje dla gospodarki globalnej.
Ropa i Cieśnina Ormuz w centrum uwagi
Jednym z kluczowych punktów napięcia pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy. Ewentualne zakłócenia w jej funkcjonowaniu natychmiast przekładają się na ceny surowca. „W takich momentach pierwsza reakcja rynku jest zawsze podobna: rośnie ropa, rośnie złoto, umacnia się dolar, a giełdy cofają się pod presją niepewności” – komentuje Łukasz Paszkiewicz, ekspert ds. walutowych i prezes Ekantor. „Widzimy dziś wzrosty ropy rzędu około 8%. To naturalna reakcja przy konflikcie na Bliskim Wschodzie, szczególnie gdy pojawia się ryzyko blokady Ormuzu” – dodaje.
Wyższe ceny ropy oznaczają jednocześnie większą presję inflacyjną dla wielu gospodarek, szczególnie tych silnie uzależnionych od importu surowców energetycznych.
Dolar – pierwsze umocnienie, potem ryzyko
W sytuacjach globalnej niepewności dolar tradycyjnie zyskuje na wartości jako tzw. bezpieczna przystań. „Umocnienie dolara w pierwszym etapie może sięgnąć nawet 2% na koszyku walutowym – podobnie jak w poprzednich konfliktach tego typu” – ocenia Paszkiewicz.
Ekspert zaznacza jednak, że w dłuższym horyzoncie silny dolar może stać się wyzwaniem dla gospodarki USA. „Mocny dolar oznacza presję inflacyjną i trudniejsze warunki dla eksportu. Jeśli konflikt się przeciągnie, a FED będzie musiał reagować, możemy zobaczyć scenariusz odwrotny – po początkowym umocnieniu dolar może zacząć tracić” – dodaje.
Złoto, srebro i zmienność na giełdach
Podwyższone napięcia geopolityczne w naturalny sposób zwiększają zainteresowanie aktywami uznawanymi za bezpieczne. „Złoto i srebro rosną naturalnie w takich warunkach. Ale trzeba pamiętać, że równie szybko jak rynek rośnie na strachu, tak samo szybko potrafi oddać wzrosty przy pierwszej informacji o deeskalacji” – zauważa Paszkiewicz.
Na rynkach akcji widoczna jest zwiększona zmienność. Inwestorzy ograniczają ekspozycję na bardziej ryzykowne aktywa i uważnie obserwują rozwój sytuacji geopolitycznej.
Geopolityka a gospodarka USA
Zdaniem eksperta przedłużający się konflikt może mieć również konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Stanów Zjednoczonych. „Jeżeli ten konflikt się nie zakończy szybko, stanie się obciążeniem dla Stanów Zjednoczonych. Amerykanie nie chcą długiej wojny, a rynki nie lubią przedłużającej się niepewności” – ocenia Paszkiewicz.
Ekspert zwraca uwagę, że szybkie sygnały gotowości do rozmów ze strony administracji amerykańskiej mogą wskazywać na chęć ograniczenia eskalacji konfliktu.
Efekt uboczny: korzyść dla eksporterów ropy
Zakłócenia w dostawach ropy z regionu Bliskiego Wschodu mogą również przynieść korzyści producentom spoza regionu. „W praktyce wyższe ceny ropy są korzystne dla Rosji. Przy ograniczeniu podaży z Bliskiego Wschodu zostają alternatywne źródła – a to wzmacnia pozycję eksporterów spoza regionu” – wskazuje Paszkiewicz.
Co dalej?
Rynki nadal pozostają w stanie podwyższonej czujności. Najważniejsze dla inwestorów będą sygnały dotyczące dalszego przebiegu konfliktu oraz ewentualnych prób jego deeskalacji. „Największym ryzykiem dla inwestorów jest dziś czas trwania konfliktu. Im dłużej potrwa niepewność, tym większa presja na rynki surowców, walut i akcji. Każda informacja o rozmowach czy zawieszeniu działań może jednak bardzo szybko odwrócić obecną dynamikę” – podsumowuje Paszkiewicz.
Najbliższe dni pokażą, czy napięcia na Bliskim Wschodzie przerodzą się w dłuższy konflikt, czy pozostaną jedynie epizodem, który na krótko zwiększył zmienność na globalnych rynkach finansowych.
Cały komentarz pod linkiem: https://ekantor.pl/atak-usa-na-iran-co-na-to-rynek-finansowy/?args















Leave a Reply